|
|
A ja wciąż młoda od lat, bez względu na przeciwności biegnę przez życiowy tor przeszkód i nie zamierzam nigdy dobiec do jego końca :
czwartek, 23 lutego 2012
Ja wiem, że szaro, zimno i brudno. ... że samochody ochlapują przechodniów brudnym błotem. .... że coś siąpi z nieba akurat wtedy, gdy zapomniało się parasolki... że niby temperatura na plusie, ale zimny wiatr wciska się w każdą szczelinkę pomiędzy szalikiem, kołnierzem i ciałem, aby szczypnąć chłodem choć jedną komóreczkę spragnionego ciepła ciała... że ciemno i szaro, choć południe na zegarku... że trawniki zdeptane, rozjechane i zas...ne.....
Ale nic to, najważniejsze, że ... PTAKI O PORANKU JUŻ ŚPIEWAJĄ SWOJE TRELE ! :)
I to powoduje, że rano podnoszę głowę z poduszki i nie bluzgam, tylko uśmiecham się, otwieram internet i planuję pierwsze wiosenne wycieczki w plener:)
Człowiek to jednak jest bardzo naiwny i podatny na pogodę:)))
Radosnego czwartku życzę:)
środa, 22 lutego 2012
Idziemy jutro do kina na "Różę". Dorociński, Kulesza... Już para aktorów jest gwarancją dobrego filmu, mam nadzieję, że się nie zawiodę. To wspaniała rzecz ten internet: sprawdzam repertuar na stronie kina, klikam "kup bilet", rezerwuję miejsce na sali, płacę prosto z konta, drukuję bilet na własnej drukarce i ... gotowe:) O wrażeniach z filmu powiem pojutrze:) A jak skończę czytać wszystkie trzy tomy Millenium (jestem w połowie drugiego), to pójdę na "Dziewczynę z tatuażem". I kupiłam już bilet na przedstawienie teatralne na 1 marca. Tu idę sama, bo nie lubię, jak mi kto w teatrze gada za uszami, lubię się skupić na sztuce. Muszę dotrzymać danego sobie słowa, że trzeba się regularnie ukulturalniać:)
Pan rozpoznany na kursie (to znaczy na moim kursie, bo on tam w tej firmie pracuje, aczkolwiek nie przy kursie:) wyjawił, że mnie poznał, ale nie był pewny, czy ja go poznałam, stąd jego dystans. Rozmawialiśmy krótko, bo pan musiał wracać do pracy, a ja szłam na praktykę, ale na pewno znów się spotkamy, gdyż skonsultowaliśmy się w sprawie terminu mojej kolejnej praktyki i jego godzin pracy. Obrączki nie nosi. Właściwie, to może i by mi się spodobał, ale coś mnie w nim niepokoi... Przypomniałam sobie bowiem, że jak szukał u mnie pracy, to bardzo najeżdżał na swojego pracodawcę, wymieniając go z imienia i z nazwiska, co mnie się baaardzo nie spodobało, bo od razu pojawiła się w mojej głowie myśl, że jakby u mnie pracował, a potem odszedł, to komuś obcemu też opowiadałby o moich sprawach i nawalał na mnie i moją firmę. Nie cenię ludzi nielojalnych.
Sama jestem lojalna i jeśli dzielę się negatywnymi odczuciami w stosunku do osób w pracy, to w czterech ścianach, anonimowo i tylko najbliższym. W życiu nie mówiłam źle nowemu pracodawcy o poprzednim, bo uważam, że to o mnie źle świadczyłoby, a nie o tej poprzedniej firmie, ale cóż, może pan K. był bardzo zdesperowany szukając pracy i stąd takie zachowanie... nie będę oceniać człowieka na wyrost. Każdy ma wady.
Ja też, ja też !:) Ostatnio moją największą wadą jest poranne lenistwo. Za chiny ludowe nie mogę zmobilizować się do wstania z łóżka, gdy zadzwoni budzik. Mija wiele 5-minutowych ponowień, aż wreszcie ledwo przytomna zwlekam ciało z łóżka. Zbyt późno. Inna rzecz, że chodzę codziennie spać po 1.00. A rano... masakra! Wszystko muszę robić biegiem: włączam radio, ładuję pranie do pralki, chowam pościel, ogarniam pokój i przedpokój, zmywam zaległe gary (po dzieciarach), łapię się za odkurzacz, w tym czasie grzeje się woda na kawę, odstawiam odkurzacz, zalewam kawę, niech stygnie, a ja pod prysznic, wyłażę, balsamuje się, w tym czasie pralka kończy prać, wieszam, ładuję następną porcję, karmię kota, bo już nie można wytrzymać od przeraźliwego miauczenia pod drzwiami kuchni, przypominam sobie, że trzeba podlać kwiaty, po drodze piję kawę. Tłukę kotlety na obiad, smażą się, ja w tym czasie nastawiam ryż, on się gotuje, a ja ubieram się i maluję, już ubrana i w butach wywalam ryż do salaterki, mięcho rzucam do lodówki, kartka na stół "żarcie w lodówce, surówkę se zróbta" (bo, kurna, nie zauważą jak nie napiszę !:), myję kubek po kawie, wyłączam radio, głaskam kota, wychodzę, po drodze umawiam się na natychmiastowy przegląd auta, dzwonię do pani agentki, żeby wyliczyła składkę, bo za 7 minut będę, kończę rozmowę już przed drzwiami auta, jadę zapłacić ubezpieczenie, robię przegląd po znajomości bez kolejki, wpadam do biura spóźniona.. 10.15 ... i tak w kółko poranek za porankiem.... Czasem, gdy nie załatwiam czegoś innego, wstępuję do marketu po zakupy, które po południu oddaję Młodszej na parkingu, jadąc do drugiej pracy... I mnie się jeszcze chce dodatkowej pracy w nowym zawodzie, wariatka.
poniedziałek, 20 lutego 2012
A taki sobie wypasiony horoskop znalazłam:))
"Horoskop randkowy Baran nie lubi nudy ani monotonii. Bardzo sobie z kolei ceni partnerów, którzy podzielają jego pasje. Ważne są dla niego aura tajemniczości i różnorodność, w innym przypadku szybko znajdzie sobie nowego, bardziej ekscytującego partnera. W związku z takim charakternym znakiem najlepiej sprawdzą się Lew, Strzelec i Bliźnięta. Idealny sposób na to, by okazać Baranowi swoją miłość to zabranie go w miejsce, gdzie będzie musiał się zmęczyć. Doskonale sprawdzą się tu wszelkie przejawy aktywności fizycznej: lodowisko, ścianka wspinaczkowa, wypad w góry, o ile w planach będzie dużo pieszych wędrówek, ewentualnie chwila szaleństwa na torze gokartowym. W lecie świetnym pomysłem może okazać się na przykład spontaniczna wyprawa autostopem w jakieś nieznane strony. Grunt, by Barana czymś zaskoczyć, bo uwielbia niespodzianki. Po szaleństwach ekstremalnej randki Baran na pewno zechce przejść do sypialni. Do dalszych działań pobudzi go przede wszystkim strój partnera – rozbudzający zmysły i odsłaniający jak najwięcej ciała."
I tu mała dygresja "szczupłego ciała" :)
Na kursie poznałam pewnego pana. Jest szczupły:) I stanu wolnego. Chodzi w butach zbliżonych do kowbojek, ale znacznie elegantszych. To zauważyłam najpierw. Buty były czyste! Ha. Potem spodnie. Tu się zdziwiłam. Spodnie były z materiału, który wyglądał jak jeans, ale były uszyte jak spodnie wcale nie jeansowe, i miały kant. Hmmm... Fajne spodnie. Dalej w górę... kożuszek długości do pół bioder z futerkowym kołnierzykiem podniesionym do góry... Włosy ostrzyżone, twarz ogolona... stop! Twarz wydała mi się znajoma! Tak! Ten facet ze dwa lata temu, składał u mnie swoje cv! Zapamiętałam go, bo miał piękną koszulę. Ale ja go nie chciałam, bo jak na pracownika to był za stary .... stażem:) Postawiłam na młodych w zawodzie i tego się trzymam nadal. Dla wszystkich moich pracowników praca u mnie jest pierwszą w zawodzie, choć są w wielu 25 - 41 lat.
Wracając do tematu... Trochę się speszyłam, jak go rozpoznałam, ale nie przyznałam się. Przez kilkanaście minut byliśmy tylko my dwoje w pokoju, więc żeby nie milczeć, trochę rozmawialiśmy. On też nie dał po sobie poznać, że mnie pamięta, ale myślę, że pamięta... Od początku tak jakoś dziwnie zerkał na mnie;) Wychodząc zapytał, kiedy przyjdę następnym razem i skwitował, że wobec tego wstąpi do biura o tej porze przywitać się. Hmmm.... Wybieram się tam jutro.
Bo tak w ogóle, to od kilku dni mam praktyki. jesooo... jestem zachwycona:) Nie mogę się doczekać końca. A egzamin będzie chyba w kwietniu. Oczywiście, jeśli go zdam, bo jest pioruńsko ciężki i zdaje 2 osoby na 10. Będę miała nowy zawód:) I co najważniejsze, mam już pracę, żeby ten zawód wykonywać hi hi ..:) Trzeba by tylko dobę wyciągnąć do jakichś 40 godzin...:)
ps. Rest, dziękuję za prezent:)
|